Delhi 05.03.09
Przepraszam za brak zdjec – beda za dzien za dwa
Z tego co widze to z polskimi znakami tez sie mozemy pozegnac
Podroz minela bez najmnieszego zgrzytu. Port lotniczy w Delhi wypadl w porownaniu do Monachium srasznie dziko. Kolosalna roznica. Przywital nas syf, upal 36 stopni, setki uzbrojonych w AK-47 i FN-FAL zolnierzy, urzednicy malomowni i opieszali. Beznamietnie wykonali co do nich nalezalo i machneli reka. Gorac, ciezkie plecaki kilka spraw do zalatwienia: karty sim do telefonu 250rs + 500rs kredytu na polaczenia 9oczywiscie chca paszport i zdjecie, jak nie masz chetnie zrobia natychmiast polarojdem), wymienilismy 100 usd po jakims nedznym kursie (tak na poczatek) i wio.
Pre-Peid TAXI byo tam gdzie trzeba (Lonely Planet nie klamie). Zamowilsmy jazde do New Delhi Train Station 250 rs i pojechalimy. Samocho typ ambasador w stanie tragicznym ale odjechal bez niczyjej pomocy. Zaraz dosiadl sie kolega taksowkarza Ewa pomyslala: chca nas uprowadzic, ja pomyslalem facet chce dorobis na cichym kursie. Ale gdzie tam nowy pasazer za chwile wylegitymowal sie jako policjant i dla “brttrt protection” pojechal z nami. Na szczescie byl mily i rozmowny.
Ruch uliczny to poprostu chaos, samochody ocieraja sie o wlos, riksze pchaja sie gdzie tylko moga, a w miejce po rikszy zaraz wpycha sie kilka motorow. Uzywaja klaksonu nosn stop, kieronkowskazow nigdy a boja sie jedynie policjanta. Jadac staralem sie zrozumiec jak to dziala i nie przykleic sie do czegos w srodku taksowki. Jedyny wniosek fo jakiego doszedlem to taki ze uzycie klaksonu oznacza: “uwaga jade, miejcie sie na bacznosci”.
Na pewno dodam tez film videopokazujacy taka droge.
W hotelu ok 10:00 dali nam pokoj – straszna nora. Caly czas zaluje ze nie zrobilem zdjec. Poniewasz hotel policila mi znjoma z Golenline.pl zaprotestowalem ostro. poskutkowalo tym ze 14;00 zmieniona nam pokoj na naprawde ladny. Co wazniesze ten nowy mial w miare normalna lazienke z ubikacja wygladajaca prawie jak u nas. Prawie bo w tak brudnej jeszcze nigdy nie bylem nie liczac moze ubikacji na dworcu kolejowym w Kutnie. Ale reszta byla naprade ok i dzis moge polecic tem hotel z czystym sumieniem. Satyam Hotel na Main Bazar Sreet obok Imperial Cinema. Pamietajcie jednak zawsze pytac o tr lrpsze pokoje. 600rs per night
Prysznic, krutka drzemka i pierwsze wyjscie. Postanowilismy zostac w bliskiej odleglosci od hotelu. Main Bazar to regularny bazar.
Dodam trz zdjecia z bazaru i hotelu
1 wrazenie – syf, krowy, odchody, dzikie psy, ciasno, namolni sprzedawcy, naciagacze ale bardzo kolorowo, zapachy do przyjecia, inny swiat. Spodobal sie nam bardzo, choc kosztowal nas duzo nerwow. Jedzenie od dobrego do cudownego wlacznie, pogoda ok, lekki wiaterek. Swiat pelen obibokow jak i ludzi ciezko pracujacych, przy ktorych my nie mamy pojecia o ciezkiej pracy. Zwolniwszy troche tempo, nauczywszy sie ignorowac zaczepki (ciagle sie uczymy), odkrywszy fakt ze robia tu wspaniala kawe na kazdym rogu, odsyskalismy samych siebie dla siebie. Dopiero wtedy zaczyna to wszystko czowieka naprawde cieszyc. I tak z kazdym dniem cieszymy sie coraz bardziej.
W nocy z balkonu hotelowego obsrwowalismy caly ten ruch i zycie bazaru. Palac papierosy, pijac zimna cole i rozmawiac otym co tu zastalismy. Po chwili siedzielismy juz w ciszy….
Male sprostowanie – cisza to tutaj nie istnieje. Delhi to miasto ktore spi ale bardzo krutkim i i plytkim snem. Padlisny ze zmeczenia ok 00:30 gdzy oni jeszcze gotowali swoje specjaly na chodnikaach i kraweznikach.
C.D.N…




uśmiałem się z tego porwania
)))))))))))))))))))))))))) Ewa pomyśl może przetrzymywaliby was gdzieś w świątyni indyjskiej:))) miałabyś duchowy raj:))) pozdrowienia od 7d wszyscy trzymają kciuki za twoją podróż Ewa – pozdrowienia od lektorów i uczniów – pierwsze jak wlezą to wrzeszczą o informacje o was:) szkoła cool nie ma się co martwić napisałem 2 sms nie wiem czy doszły. do zobaczenia i bawcie się na maksa – słyszałem o pieczystym w gangesie – dużo ryb tam chyba żarcie codziennie świeże
Kochani bawcie się dobrze i dawajcie te zdjęcia na stronę.
POZDROWIENIA Iza i Arek
Ludzie kochani, a gdzie obiecywane wpisy?? Przepadliście zupełnie… Wyznawczyni boginii Kali was zjedli?
No no…mamy już 7 kwiecień!i cisza,nie wiadomo czy jesteście już tu czy jeszcze tam
?Mam nadzieję,że poprostu tyle wrażeń i pisanie nie wychodzi.Ale fotki moglibyście wrzucić….POZDRAWIAM Magda
ps.po powrocie wpadnij na whisky:)